Le Mont Saint Michel

Le Mont Saint Michel – magiczne miejsce na wybrzeżu Atlantyku

 

 

Są takie miejsca na świecie, które mają w sobie coś takiego, że czujemy się tam dobrze. Jednym z tych miejsc jest Le Mont Saint Michel. I właściwie nie wiem czy można jednoznacznie określić co powoduje, że jest nam tam dobrze, zapewne każdy odbiera to zupełnie inaczej.

 

Ja mam wrażenie, że chodzi o to, że ktoś ponad 1300 lat temu wpadł na to by w tym miejscu postawić sanktuarium. Choć wtedy to miejsce nie było jeszcze otoczone wodą, ponoć na równinie wokół skały rósł las. I nie ma znaczenia, że jest to obecnie opactwo, bo mógłby to być po prostu zamek czy choćby miasteczko. Rzecz w tym, że wzgórze zabudowane tak a nie inaczej sprawia tak monumentalne wrażenie, że chce się na nie patrzeć, po raz drugi, trzeci i kolejny.

 

 

OD SANKTUARIUM PO ATRAKCJĘ TURYSTYCZNĄ

 

Według legend pierwsza kaplica powstała na skale w początkach VIII wieku. W kolejnych wiekach z kaplicy przekształciło się w sanktuarium, do którego pielgrzymował nawet król Francji Ludwik IX Święty. Na przestrzeni wieków opactwo na szczycie zostało otoczone przez miasteczko, które z kolei zostało w obliczu wojny 100-letniej otoczone murem. Anglicy próbowali zdobyć w czasie tej wojny opactwo wraz z miasteczkiem, ale wszystkie próby zakończyły się klęskami oblegających wojsk.

 

W swojej historii Mont Saint Michel było przekształcane w więzienie, wielokrotnie zmieniały się zakony prowadzące opactwo. Obecnie od początków XXI wieku opiekują się nim Monastyczne Wspólnoty Jerozolimskie. Ale opactwo i miasteczko są przede wszystkim atrakcją turystyczną przyciągającą miliony turystów rocznie.

 

 

 

 

ZWIEDZANIE LE MONT SAINT MICHEL

 

 

Pamiętam, że będąc na Mont Saint Michel po raz pierwszy (później także) można było niemal pod same mury dojechać samochodem. Niestety psuło to urok wzgórza dla osób pragnących sfotografować je z oddali. Wyobraźcie sobie, że chcecie zrobić zdjęcie tego fascynującego miejsca w ciągu dnia a tam – setki samochodów pod murami… słabe.

 

Kilka lat temu Francuzi wpadli na pomysł by, nie tylko ze względów wizualnych, rozkopać część grobli, a w jej miejsce postawić most. Jak to zazwyczaj w wypadku francuskich wynalazków architektonicznych ów most dodał jeszcze uroku panoramie wzgórza, bo tworzy dość szeroki łuk prowadzący do podnóża skały. Jednocześnie został całkowicie zlikwidowany parking pod murami, turyści muszą zostawić samochody na wielkich parkingach kilka kilometrów dalej i na miejsce mogą dojechać darmowymi busami.

 

Chociaż moim zdaniem nie warto jechać busem jeśli idziecie tylko zwiedzać opactwo. Od parkingu do bramy w murach jest około 3 km. Warto przejść tą drogę, zobaczyć jak cała skała i opactwo rośnie w oczach gdy się zbliżamy. Jeśli jest pogoda ta droga mija szybko, a na autobus trzeba zwykle co najmniej kilkanaście minut poczekać ze względu na kolejki turystów.

 

Poza tym, jeśli fotografujecie to znacznie lepiej robić to z pewnego oddalenia. Kilkudziesięciu turystów wysypujących się za każdym razem z autobusu skutecznie sobie przeszkadza w robieniu zdjęć stojąc przy końcowym przystanku.

 

 

 

KIEDY SIĘ WYBRAĆ NA ZDJĘCIA MONT SAINT MICHEL?

 

Jeśli chcecie fotografować wewnątrz murów to najlepiej przyjść bardzo wcześnie rano. Ja pojechałem pierwszym porannym autobusem o 7:30 i miasteczko za murami było jeszcze puste. Jedyne dźwięki jakie było słychać to rytmiczne szorowanie miotłami przed restauracjami i kawiarniami. A kiedy wąskimi przejściami przedostałem się na tarasy z ogrodami towarzyszyły mi jedynie kłótnie mew o najlepsze miejsca na dachach i murach.

 

W ciszy i bez tłumów można fotografować mniej więcej do godziny 9 rano. Krótko przed nią podjeżdżające autobusy zaczynają wypluwać setki turystów, głownie Japończyków, którzy karnie wstają na śniadania chyba już na 6 rano. Zwiedzanie w ich wykonaniu jest w ogóle dość zabawne. Byłem świadkiem jak kilkudziesięcioosobowa wycieczka stała przed zamkniętą o tej porze restauracją, przewodnik coś opowiadał pokazując wskaźnikiem na poszczególne punkty menu i przy każdym punkcie wycieczka robiła zbiorowe “ooooooo” 🙂

 

Drugim fajnym momentem na zdjęcia za murami jest wieczór, gdy wycieczki już w większości opuściły wzgórze, a restauracje i sklepiki nadal działają i uliczki nie wyglądają na opuszczone. Ostatni autobus ponoć odjeżdża spod murów o północy, więc można do późna fotografować.

 

 

Le Mont Saint Michel

 

 

THE DOORS PO ZMROKU

 

Jednak najbardziej charakterystyczne i robiące największe wrażenie są zdjęcia wzgórza robione z odległości kilometra lub dalej. Wtedy można wykorzystać do zdjęć wodę, która w czasie przypływu wypełnia szerokie piaszczyste łachy.  Odbijające się w niej wzgórze tworzy piękny, symetryczny kadr.

 

Oczywiście najfajniejsze zdjęcia są o wschodzi i zachodzie słońca. Gdy przyjdziecie nad brzeg kanału prowadzącego w morze – zwłaszcza wczesnym wieczorem – to możecie spodziewać się sporej grupy fotografów z całego świata. Klimat takiego wspólnego fotografowania bywa zaskakujący. Gdy ja ostatnio robiłem zdjęcia to obok stała grupa francuskich i włoskich fotografów, którzy gdy zaczął zapadać zmrok puścili z przytaszczonego sprzętu płytę Doorsów. Wyobraźcie sobie zagrane głośno “This is the end” w takim miejscu.

 

Jeszcze nieco później czekała mnie jeszcze jedna niespodzianka. Gdy zapadł już zmrok i robiłem ostatnie zdjęcia nagle w mroku na przeciwko zaczęły majaczyć niewyraźne postaci. Zbliżały się szybko całą szerokością drogi prowadzącej pod wzgórze, klimat niemal jak w horrorach, w których z mroku i mgły wyłaniają się duchy  piratów. Po chwili jednak okazało się, że to księża wracający na noc na wybrzeże. Przybiliśmy piątkę i poszli dalej w mrok 🙂

 

Le Mont Saint Michel

 

 

BŁOTO – NIE CHODŹ TAM

 

Na koniec przestroga. W tej chwili Le Mont Saint Michel jest ponownie wyspą, w czasie odpływów można mury obejść wokoło. Ale jeśli będziecie widzieć, że ziemia nie jest zupełnie sucha to odpuśćcie. Znam osoby, które wyrzucały po spacerze buty bo okazywało, że zrobiły krok w niewłaściwą stronę i wpadały po kostki w śmierdzące i lepkie błoto, którego trudno się potem pozbyć z butów. Poza tym, stojąc pod samymi murami na dole naprawdę nic ciekawego nie zobaczycie.

 

LE MONT SAINT MICHEL JAK DOJECHAĆ

 

Jeśli będziecie zwiedzać Normandię to do Le Mont Saint Michel dojedziecie z Caen w 2 godziny autostradą, z Paryża jedzie się około 5 godzin. Kierujcie się na miejscowość La Caserne – przed wjazdem do niej jest szlaban, skręcacie w prawo i szukacie miejsca na wielkim parkingu. Warto zaplanować nocleg w pobliżu lub w samym La Caserne. Najlepsze logistycznie są hotele, które znajdują się wewnątrz zamkniętej strefy. Sam hotel będzie nieco droższy, ale za to w cenie macie już darmowy parking przy hotelu.

 

Le Monta Saint Michel

 

 

TOP 100

 

W tym miejscu, po raz pierwszy na moim blogu pojawia się to określenie – TOP100. W ten sposób będę określał te miejsca, które absolutnie moim zdaniem trzeba w życiu zobaczyć na własne oczy. Le Mont Saint Michael jest z pewnością wysoko na tej liście, a na liście zawierającej monumentalne zabytki na pewno w samej czołówce.

 

 

– – – – –

Zapraszam na fotowyprawy i warsztaty fotograficzne.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o