Jest ósmy października, kwadrans po ósmej wieczorem. Kolacja zjedzona, dzieci ciągle jeszcze nie śpią. Wychodzisz z kubkiem herbaty na podwórko albo na skraj pola za ostatnimi domami, gasisz latarkę w telefonie i zadzierasz głowę. Przez pierwsze minuty nic. Potem przez pół nieba sunie smuga — nie strzela jak sierpniowe Perseidy, tylko płynie, powoli, jakby ktoś przeciągnął zapałką po niebie. To Drakonidy, najbardziej „wieczorny” rój meteorów w roku.
Najbliższe maksimum: noc z 8 na 9 października 2027 r. — do wieczoru maksimum zostało 354 dni. Najlepsza pora w Polsce to wieczór, od zmroku do północy. Warunki w tym sezonie: słabe — Księżyc oświetlony w ~60%, świeci do ok. 23:40. Poniżej znajdziesz, o której wyjść, gdzie szukać radiantu i dokąd pojechać. Uczciwie też uprzedzam, czego się spodziewać, bo Drakonidy to rój, który potrafi rozczarować — i który dwa razy w historii przyćmił wszystkie inne.
Kiedy oglądać Drakonidy?
Drakonidy są aktywne krótko, mniej więcej od 6 do 10 października, a maksimum przypada w nocy z 8 na 9 października. Jego godzina zmienia się z roku na rok i nawet w prognozach bywa niepewna o kilka godzin — bywa w środku nocy, a bywa w środku dnia czasu polskiego. I tu jest pierwsza rzecz, którą Drakonidy robią inaczej niż wszystkie duże roje: w Polsce nie warto czekać na godzinę maksimum.
Liczba meteorów, które widzisz, zależy nie tylko od aktywności roju, ale też od tego, jak wysoko nad horyzontem stoi radiant, czyli punkt, z którego meteory zdają się wylatywać. Przy Perseidach radiant wspina się przez całą noc, więc najlepiej jest nad ranem. Przy Drakonidach jest odwrotnie: radiant stoi najwyżej o zmroku — około 65° nad horyzontem o 20:00 — a potem przez całą noc opada. O trzeciej nad ranem jest już tylko na wysokości około 20°, a wtedy dociera do nas mniej więcej co trzeci meteor z tych, które dałoby się zobaczyć wieczorem.
Dlatego najlepsze okno to wieczór 8 października, od ok. 20:00 (koniec zmierzchu) do północy. Jeśli tego dnia będzie pochmurno, wyjdź 7 albo 9 października. Poniżej wybierz miasto i noc: zobaczysz, jak w danym sezonie świeci Księżyc, ile trwa pełna ciemność, a na tydzień przed wybraną nocą — prognozę zachmurzenia na godziny od 20:00 do północy.
Gdzie patrzeć na niebie?
Meteory pojawiają się na całym niebie, więc nie musisz wpatrywać się w jeden punkt. Ale warto wiedzieć, gdzie jest radiant — bo im bliżej niego, tym krótsze smugi, a im dalej, tym dłuższe i efektowniejsze.
Radiant Drakonidów leży w głowie gwiazdozbioru Smoka (łac. Draco), małym czworoboku gwiazd tuż obok jasnej Wegi. O 20:00 znajdziesz go wysoko na zachodzie-północnym zachodzie, około 65° nad horyzontem. Najprościej tak: znajdź Wegę — najjaśniejszą gwiazdę wysoko na zachodnim niebie — i dyszel Wielkiego Wozu nisko na północnym zachodzie. Radiant leży między nimi, wyraźnie bliżej Wegi — na prawo od niej i mniej więcej na tej samej wysokości. W miarę upływu nocy cała ta część nieba obraca się w stronę północy i opada.
Jest też ciekawostka, której nie da się powiedzieć o żadnym z dużych rojów: w Polsce radiant Drakonidów nigdy nie zachodzi. Gwiazdozbiór Smoka krąży wokół Gwiazdy Polarnej i nawet w najniższym punkcie, około piątej rano, wisi jeszcze kilkanaście stopni nad północnym horyzontem. Pojedyncze Drakonidy mogą się więc pojawić dosłownie o każdej porze nocy — jednak wieczorem jest ich najwięcej.
Najwygodniej wyciągnąć się na leżaku, nogami w stronę południa, i patrzeć mniej więcej w zenit. Radiant będzie wtedy w górnej części pola widzenia, a ty obejmiesz wzrokiem prawie całe niebo. Tylko nie zamykaj oczu!
Dokąd pojechać na obserwacje Drakonidów?
Przy roju, który daje kilka meteorów na godzinę, ciemne niebo jest ważniejsze niż przy Perseidach. Z miasta zobaczysz tylko najjaśniejsze Drakonidy, a tych jest niewiele. Każde wyjście poza łunę zwielokrotnia ich liczbę — i to jest różnica między wieczorem „widziałem jednego” a „widziałem kilkanaście”.
Ponieważ wieczorem radiant stoi na zachodzie-północnym zachodzie, a później na północy, z miasta najlepiej wyjechać właśnie w tę stronę. Łuna miejskich latarni zostanie wtedy za twoimi plecami, a nie przed tobą. Nawet 30–40 minut jazdy od centrum miasta zrobi ogromną różnicę.
Jeśli planujesz wyjazd na dłużej, najciemniejsze niebo w Polsce jest w Bieszczadach, w Parku Gwiezdnego Nieba na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Październik ma tam swoje plusy: noclegi w gminie Lutowiska i w Komańczy są dużo łatwiej dostępne niż w sierpniu, a buki na połoninach mają kolor, który w dzień sam w sobie jest powodem do przyjazdu. Wieczór z Drakonidami, dzień w górach — to dobry plan na przedłużony weekend.
Z zachodniej Polski bliżej jest do Izerskiego Parku Ciemnego Nieba. Nie jest tam tak ciemno jak w Bieszczadach, ale do obserwacji i zdjęć Drakonidów w zupełności wystarczy. Noclegów najlepiej szukać w Świeradowie-Zdroju.
Bliżej domu dobre warunki znajdziesz w Ostoi Ciemnego Nieba przy Puszczy Noteckiej, w słabiej zaludnionych częściach Pomorza Zachodniego, na Warmii i Mazurach oraz wzdłuż wschodniej granicy. Pamiętaj tylko, że nawet w środku lasu jedna jedyna sodowa latarnia przy leśniczówce potrafi zrobić pomarańczową łunę na kilka kilometrów — zanim rozłożysz statyw, rozejrzyj się po horyzoncie.
I jedna rzecz, o której w letnie miesiące nikt nie myśli: październikowa noc jest zimna. Po zmroku temperatura szybko spada w okolice kilku stopni, a przy leżeniu bez ruchu wychładzasz się szybciej, niż się wydaje. Weź czapkę, koc i termos.
Co to są Drakonidy
Drakonidy to drobiny pyłu pozostawione przez kometę 21P/Giacobini-Zinner, która okrąża Słońce mniej więcej co 6,5 roku. Na początku października Ziemia przecina jej orbitę, a cząstki wpadają w atmosferę i spalają się, tworząc smugi. Nazwa pochodzi od gwiazdozbioru Smoka, w którym leży radiant. W starszych źródłach można też natrafić na nazwę Giacobinidy, od nazwiska odkrywcy komety.
Dwie cechy odróżniają je od innych rojów. Pierwsza to prędkość: Drakonidy wpadają w atmosferę z prędkością około 20 km/s, prawie trzy razy wolniej niż Perseidy (59 km/s) i ponad trzy razy wolniej niż listopadowe Leonidy. Dla oka to różnica między błyskiem a powolnym ruchem, który zdążysz pokazać palcem osobie obok. Druga cecha to kaprys. W zwykłym roku Drakonidy dają kilka meteorów na godzinę — tyle co tło przypadkowych meteorów w każdą ciemną noc. Ale kiedy Ziemia trafi w świeży, gęsty strumień pyłu, który kometa zostawiła na jednym ze swoich ostatnich przelotów, liczba meteorów rośnie setki, a nawet tysiące razy.
Tak było 9 października 1933 roku, kiedy obserwatorzy w Europie liczyli Drakonidy w tysiącach na godzinę — był to jeden z największych deszczów meteorów XX wieku. Trzynaście lat później, w 1946 roku, burza powtórzyła się nad Ameryką Północną, mimo że niebo rozjaśniał wtedy Księżyc w pełni. Od tamtej pory mniejsze wybuchy zdarzały się co kilka–kilkanaście lat:
| Rok | Ile meteorów | Uwagi |
|---|---|---|
| 1933 | 6000 | burza meteorów nad Europą |
| 1946 | 3000 | burza nad Ameryką Północną, mimo pełni |
| 1985 | 250 | wybuch |
| 1998 | 700 | krótki, niespodziewanie silny wybuch |
| 2011 | 300 | wybuch przewidziany przez modele, dobrze widoczny z Europy |
| 2012 | 1000 | wykryty głównie radarami, wizualnie słabo |
| 2018 | 150 | wybuch widoczny z Europy |
W praktyce, pod dobrym niebem poza miastem, zobaczysz kilka Drakonidów na godzinę. Ale historia tego roju to historia niespodzianek: wybuch z 1998 roku okazał się dużo silniejszy, niż się spodziewano, a modele, które dziś liczą położenie strumieni pyłu z dokładnością do godzin, wciąż nie zawsze trafiają. Jeśli w wieczór maksimum masz czyste niebo, warto wyjść choćby na godzinę. Najwyżej zobaczysz kilka powolnych smug w ciepłej herbacianej ciszy. W najlepszym razie — coś, o czym będziesz opowiadać do końca życia.
Jak sfotografować spadające gwiazdy?
Zasady są takie same jak przy Perseidach: jak najszerszy obiektyw, nawet rybie oko, statyw i czasy naświetlania nie dłuższe niż około 15 sekund, żeby gwiazdy nie zamieniły się w kreski (chyba że świadomie robisz startrails). Szczegółowe ustawienia opisałem we wpisie Jak sfotografować Perseidy? — sprawdzą się bez zmian.
Drakonidy mają jednak trzy własne zasady.
Po pierwsze, przy kilku meteorach na godzinę liczy się wytrwałość, nie refleks: ustaw interwałometr na zdjęcia jedno za drugim i zostaw aparat na godzinę albo dwie. Sto zdjęć z jednym meteorem to przy tym roju dobry wynik.
Po drugie, wolne meteory to długie smugi. Nie celuj obiektywem w sam radiant — kadruj 30–40° obok niego, tam ślady są najdłuższe. Wieczorem, przy radiancie wysoko na zachodzie, dobrym wyborem jest zachodnia część nieba z czymś ciekawym w pierwszym planie.
Po trzecie, październik to rosa. W wilgotną, chłodną noc soczewka potrafi zaparować w pół godziny i cała seria zdjęć idzie do kosza. Opaska grzewcza na obiektyw rozwiązuje problem, a zapasowa bateria w wewnętrznej kieszeni kurtki — drugi, równie częsty.
Drakonidy w kolejnych latach
Dla roju, który oglądamy wieczorem, liczy się przede wszystkim jedno: czy Księżyc świeci w pierwszej połowie nocy. Wieczorny Księżyc w pierwszej kwadrze albo blisko pełni potrafi zgasić Drakonidy całkowicie, za to Księżyc wschodzący po północy praktycznie nie przeszkadza.
| Rok | Maksimum | Księżyc | Warunki |
|---|---|---|---|
| 2027 | 8/9.10 | słabe — Księżyc oświetlony w ~60%, świeci do ok. 23:40 | ★★☆☆☆ |
| 2028 | 8/9.10 | złe — Księżyc oświetlony w ~80%, wschodzi ok. 19:40 | ★☆☆☆☆ |
| 2029 | 8/9.10 | bardzo dobre — nów, maksimum wieczorem | ★★★★★ |
| 2030 | 8/9.10 | złe — Księżyc tuż przed pełnią przez całą noc | ★☆☆☆☆ |
| 2031 | 8/9.10 | dobre — Księżyc wschodzi ok. 23:15, wieczór ciemny | ★★★★☆ |
Rok 2029 zapowiada się wyjątkowo: nów i maksimum przewidywane na wieczór czasu polskiego, czyli dokładnie wtedy, gdy radiant stoi u nas najwyżej.
Wróć na chwilę na to podwórko z początku posta. Herbata wystygła, dzieci pytają, czy już wracamy, a ty dalej patrzysz w stronę Wegi. Może w ciągu godziny zobaczysz trzy smugi, może pięć. Każda będzie wolna, długa i dziwnie spokojna — zupełnie inna niż sierpniowe Perseidy. A gdzieś z tyłu głowy będziesz mieć tę myśl, że w 1933 roku ktoś stał dokładnie tak samo, z tak samo niewielkimi oczekiwaniami, i zobaczył tysiące smug na niebie. Zatem warto spróbować, to może być ten jeden raz w życiu.
Więcej nocnego nieba
Więcej zjawisk na nocnym niebie: Perseidy – noc spadających gwiazd, kiedy będzie kolejne zaćmienie Księżyca i kolejne zaćmienie Słońca.
FAQ
Wieczorem, od końca zmierzchu (w październiku ok. 19:45–20:00) do północy. Radiant stoi wtedy najwyżej, ok. 50–65° nad horyzontem, i widać najwięcej meteorów. W przeciwieństwie do Perseidów nie trzeba czekać do rana — z każdą godziną po zmroku radiant opada i meteorów jest mniej.
Meteory pojawiają się na całym niebie. Radiant leży w głowie Smoka, obok jasnej Wegi — wieczorem wysoko na zachodzie-północnym zachodzie, później niżej na północy. Najwygodniej położyć się nogami na południe i patrzeć w zenit.
Najbliższe w nocy z 8 na 9 października 2027 r. Godzina maksimum zmienia się z roku na rok, ale w Polsce i tak najlepszy jest wieczór 8 października, kiedy radiant stoi najwyżej. Rój jest aktywny od ok. 6 do 10 października.
Pojedyncze, najjaśniejsze — tak. Ale Drakonidów jest w zwykłym roku kilka na godzinę, a miejska łuna gasi większość z nich. Przy tym roju wyjazd poza miasto, nawet 30–40 minut, ma większe znaczenie niż przy Perseidach.
Nie. Meteory przecinają duże fragmenty nieba, a teleskop czy lornetka tylko zawężają pole widzenia. Wystarczą oczy, ciemne niebo i ok. 20 minut na przyzwyczajenie wzroku do ciemności — bez zerkania w telefon.
To drobiny pyłu z komety 21P/Giacobini-Zinner, które co roku na początku października wpadają w atmosferę z prędkością ok. 20 km/s — to najwolniejsze meteory spośród znanych rojów. Nazwa pochodzi od gwiazdozbioru Smoka, w którym leży radiant. W zwykłym roku rój jest słaby, ale w 1933 i 1946 roku dał burze z tysiącami meteorów na godzinę.
Krótko — rój wygasa ok. 10 października. Jeśli w wieczór maksimum będzie pochmurno, spróbuj 9 października; później Drakonidów jest już bardzo mało. Kolejny jesienny rój to Orionidy z maksimum około 21 października.
Wpis zawiera linki afiliacyjne.