Valley of Fire

Płonące skały w Valley of Fire

 

Valley of Fire to park stanowy, ale to wcale nie oznacza, że wystarczy tam wpaść na godzinę i zobaczycie wszystko. Nawet kilka godzin może okazać się zbyt małą ilością czasu by zobaczyć i sfotografować wszystkie fantastyczne atrakcje parku. Ja byłem tam już dwukrotnie i zamierzam jeszcze wrócić.

 

 

VALLEY OF FIRE – PIERWSZY PRAWDZIWY PARK

 

Dla tych, którzy przyjeżdżają do Vegas, Dolina Ognia jest zazwyczaj drugim amerykańskim parkiem jaki oglądają. Pierwszym jest Red Rock Canyon, który leży praktycznie przy samych obrzeżach miasta. I jest takim parkiem – jak zauważyło wiele osób – trochę na dzień dobry, jest ciekawy i oryginalny jak na europejskie warunki ale… Ale dopiero potem jedzie się do tych “prawdziwych” amerykańskich parków.

 

Dolina Ognia to najstarszy stanowy park w Nevadzie, powstał w 1935 roku. Nazwę park zawdzięcza urzędnikowi, który przejeżdżał przez park o zachodzie słońca. Wg przekazów miał on powiedzieć, że cała dolina wyglądała jakby płonęła. Sprawdźcie sami czy miał rację 😉

 

Tak. Przyznaję się. Pojechałem do Valley of Fire po raz drugi. Za pierwszym razem ja też popełniłem ten błąd nowicjusza i zaplanowałem tam niewiele poza zatrzymywaniem się samochodem na punktach widokowych. No bo przecież park nie jest wielki…

 

Oczywiście, że nawet te postoje robią niesamowite wrażenie, pierwszy raz właśnie tam można zobaczyć zupełnie czerwono-rdzawe skały, tak charakterystyczne dla Nevady i okolicznych stanów. Ale ani z samej drogi, ani z parkingów nie da się zobaczyć najfajniejszych miejsc. Tych, które wywołują efekt WOW.

 

 

ZNAJDŹ SWOJĄ DZIURĘ

 

W parku oczywiście można iść na typowy trekking, można nawet w nim zanocować jeśli ktoś chciałby spędzić noc w takim niesamowitym miejscu.

 

My jednak byliśmy na wyprawie fotograficznej i samo oglądanie formacji skalnych nam nie wystarczyło. Z resztą skały w Valley of Fire są – jak na amerykańskie standardy – mało monumentalne. Nas przede wszystkim interesowało fotografowanie tego co często na zdjęciach z tego parku można zobaczyć – mini jaskiń wyrzeźbionych przez erozję.

 

Valley of Fire

 

Już kilka minut spaceru wokół skał położonych przy samym parkingu pokazało, że potencjał tych skalnych wnęk jest niesamowity. Są one często tak małe, że trudno się tam wcisnąć i jedyne co uda się w nich zmieścić to ręka z aparatem.

 

Udało nam się – dzięki Wojtkowi, który mieszka na stałe w Stanach – odnaleźć jedno z najbardziej popularnych tego typu miejsc. Możecie je zobaczyć na zdjęciu poniżej. Ale tak naprawdę po kilku godzinach wędrowania wokół skał w Valley of Fire doszliśmy do wniosku, że przy odpowiednim zapasie czasu każdy fotograf mógłby znaleźć swoją miniaturową jaskinię. A zdjęcia w niej zrobione z pewnością zachwyciłyby oglądających.

 

Valley of Fire

 

 

 

NAJBARDZIEJ ZNANE – ELEPHANT ROCK I FIRE WAVE

 

Oczywiście poza skalnymi zaułkami warto wybrać się w kilka miejsc, gdzie znajdziecie spektakularne kadry z krajobrazami.

 

Jednym z nich jest Elephant Rock. Faktycznie jak się zobaczy tą skałę pod odpowiednim kątem to trudno się powstrzymać wrażeniu, że ktoś tu wyrzeźbił słonia. Formacja skalna znajduje się niemal przy samym wschodnim wjeździe do parku, wymaga nieco wspinaczki po głazach. Ale jak widać warto.

 

Valley of Fire

 

Drugim z najbardziej znanych miejsc parku jest Fire Wave, formacja skalna podobna do fali morskiej. Jednak by dotrzeć w to miejsce trzeba już wybrać się na wędrówkę przez ponad kilometr po skałach i piachu. Zwłaszcza w środku dnia może to być bardzo wyczerpujące, przy temperaturach w parku rzędu +40 w cieniu.

 

W to miejsce my akurat zaplanowaliśmy wędrówkę tuż przed zachodem słońca, kiedy temperatura jest już znośna, a zapadający powoli zmrok pozwala robić bardzo fajne zdjęcia. Warto jednak pamiętać o latarkach, inaczej w drodze powrotnej ciężko będzie znaleźć szlak.

 

Valley of Fire

 

Z resztą Valley of Fire jest bardzo fajnym miejscem na nocne zdjęcia. Jeśli znajdziecie się w środku parku to po zmroku przekonacie się jak w okolicy jest ciemno. Z małym zastrzeżeniem, że fotografując w stronę południa – tam gdzie widać najlepiej Drogę Mleczną – nad horyzontem będzie odległa łuna świateł z miasta grzechu.

 

Valley of Fire

 

 

RAINBOW VISTA, FIRE CANYON I DROGI

 

Z najciekawszych miejsc, z których przywieziecie wspaniałe zdjęcia na pewno warto zatrzymać się przy punkcie widokowym Rainbow Vista Trailhead. Miejsce jest na tyle spektakularne, że ostatnio widzieliśmy udzielanie ślubu w tym miejscu. Była para (choć już niemłoda), była urzędniczka, był też dość dziwny fotograf. Choć najistotniejszy w tym wszystkim był chyba widok jaki mieli w czasie tej uroczystości.

 

Valley of Fire

 

 

Z resztą w tym miejscu, już poprzednim razem zrobiłem jedno z moich najbardziej ulubionych zdjęć drogi jakie kiedykolwiek udało mi się zrobić. Jak się tam pojawicie to kadr z „pokręconym” znakiem znakiem będzie także wasz 🙂

 

Fantastyczne widoki możecie zobaczyć także gdy dotrzecie do punktu Fire Canyon Overlook, kolorowe skały wokół aż się proszą o sfotografowanie.

 

Valley of Fire

 

 

Ale także wijące się po wzgórzach i pośród skał drogi w całym parku zachęcają by robić zdjęcia. Zwłaszcza droga pomiędzy Visitors Center i Rainbow Vista oraz ta sama droga dalej, w stronę Fire Wave warte są niejednego kadru.

 

 

PETROGLIFY I PARKA POD SKAŁĄ I KLIMATYZACJA

 

W parku poza samymi formami skalnymi można zobaczyć choćby stare petroglify, czyli naskalne rysunki stworzone przez przodków współczesnych indian. Ich powstanie jest datowane na około 2500 lat temu. Nie są to spektakularne dzieła ale jak ktoś lubi nie tylko same skały to warto wspiąć się po kilkudziesięciu schodkach by je zobaczyć.

 

Ja już tam byłem więc w czasie gdy inni poszli oglądać petroglify postanowiłem poszukać kadrów pomiędzy pobliskimi skałami. Jakież było moje zdziwienie gdy w cieniu pod jedną ze skał natknąłem się na baraszkującą parkę. Może to byli fani hasztaga #nakedinnature, oddaliłem się zanim mnie zauważyli,  🙂

 

 

Valley of Fire

 

Po spędzeniu kilku godzin na słońcu warto też wpaść na jakiś czas odetchnąć do Visitors Center. Butelka wody i czas spędzony w klimatyzowanych pomieszczeniach pozwolą nieco odpocząć i nabrać ochoty na kolejne godziny fotografowania.

 

 

 

MOJE REKOMENDACJE:

 

Tego parku nie można ominąć na trasie przez USA. Moim zdaniem warto spędzić tam cały dzień, a nawet pozostać po zmroku (nocą dostępna jest tylko część parku).

 

Najciekawsze miejsca do zdjęć to widok Elephant Rock, Fire Wave, Rainbow Vista, Canyon Overlook i całe mnóstwo miniaturowych jaskiń.

 

Park nie jest objęty kartą Annual Pass, opłata za wjazd to 10$. Park – za wyjątkiem miejsc kempingowych – jest czynny od wschodu do zachodu słońca.

 

Więcej szczegółowych informacji dowiecie się na stronie parku Valley of Fire.

 

 

 

W kolejnej części opowiem o Hoover Dam, niezwykłych stacjach benzynowych i miasteczku w którym zatrzymał się czas. Zapraszam.

 

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
JacekDaniel Wosinski Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daniel Wosinski
Gość

Jak będę w USA to nie zapomnę. Pięknie tam